czwartek, 17 października 2013

chleb smażony w jajku i Światowy Dzień Chleba :)

.

16 październik 2013r. - World Bread Day :)

     Z małym opóźnieniem świętuję dziś Światowy Dzień Chleba. :)

Początkowo miałam zamiar umieścić przepis na chleb pieprzowy, ale to innym razem. Dziś czas na smak z dzieciństwa, chleb smażony w jajku. Potrawa bardzo prosta, niezbyt zdrowa - bo i smażona, i z cukrem, i pieczywo najlepiej białe, pszenne - ale jaka smakowita i urzekająca! Może dlatego, że kojarzy mi się z dzieciństwem, oblizywaniem palców i zapachem rozchodzącym się po całej kuchni do dziś mam do tego dania sentyment i słabość. :)


CHLEB SMAŻONY W JAJKU

kilka kromek białego chleba (może być lekko czerstwy, "wczorajszy")
1-2 jaja
szczypta soli
masło (lub inny tłuszcz do smażenia)
cukier
ewentualnie: pieprz, ketchup, majonez, kto co lubi :)

- jajko rozkłócić ze szczyptą soli
- obtaczać kromki chleba w jajku i smażyć na rozgrzanym tłuszczu do zrumienienia
- posypać cukrem :)

***
     Najczęściej robię taki smażony chlebek gdy zostanie mi jakieś niezbyt świeże pieczywo, które już nie bardzo nadaje się na kanapki. 
     Smażę też bułki i ciemne pieczywo, bez różnicy. Choć najsmaczniejsze jest z białego pszennego chleba. :)
     Jeśli ktoś nie lubi z cukrem, można podać taki chleb z pieprzem, ketchupem, sosem, z sadzonym jajkiem...itd.

     U mnie w domu nie wyrzucało się (i nie wyrzuca) chleba. Zgodnie z tradycją otacza się go szacunkiem i ładnie zjada, do ostatniej kromeczki. ;)
.

sobota, 12 października 2013

ciasto czekoladowe (proste)

.

     Do ciast nikogo nie namawiam. ;)
Szczególnie, że idzie zima i zaczynają się gromadzić zapasy w bioderkach...ale... Mój syn powtarza, zrób to ciasto, zrób, zrób... :)))


CIASTO CZEKOLADOWE (proste)
(link)

175 g miękkiego masła
1 1/2 szklanki cukru pudru
3 łyżeczki esencji waniliowej
3 roztrzepane jajka
1 1/2 szklanki mąki
2 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki kakao
1 1/4 szklanki mleka

- włożyć masło, cukier i esencję waniliową do miski i ucierać do uzyskania lekkiej, puszystej masy
- ciągle mieszając, stopniowo dodawać jajka
- przesiać mąkę do osobnego naczynia, dodać proszek do pieczenia i kakao
- dodawać na przemian mieszankę mączną i mleko do masy maślanej, cały czas ucierając
- wylać powstałe ciasto do kwadratowej blachy o boku 20 cm, natłuszczonej i wyłożonej papierem do pieczenia
- piec 55 minut w 190-200 stopniach C (sprawdzić patyczkiem)
- zostawić ciasto w blasze na 10 minut, a potem przełożyć na druciany stojak do wystudzenia.

***
Ciasto polałam mleczną czekoladą, za którą moje dzieci przepadają...

.

czwartek, 10 października 2013

pasztet domowy

.

     Ładny pasztet! :)))
     W zasadzie na tym powinien się skończyć wstęp do przepisu na domowy pasztet. Ci którzy jedli taki i znają jego smak wiedzą, że jest wart włożonej w niego pracy i nie trzeba go zachwalać. Tym którzy nie jedli mogę tylko powiedzieć, że naprawdę warto spróbować.
     My robimy od razu większą ilość, dlatego podaję proporcje "jak dla wojska". Po wystudzeniu pasztet porcjujemy i mrozimy, żeby mieć zawsze kawałek tego smakołyku pod ręką. :)


PASZTET DOMOWY

1 kg wątróbki wieprzowej (lub wołowej)
1 kg boczku świeżego (lub łopatka, podgardle, karkówka itp.)
1 kg nóżek z kurczaka
 4 duże cebule
2 pory
5 jaj
sól, pieprz, 10 kulek ziela angielskiego, 7 liści laurowych
bułka tarta
smalec lub inny tłuszcz do wysmarowania blaszek (2 duże keksówki o dł. około 35 cm)

- ugotować razem – boczek, kurczaka i warzywa z przyprawami – do miękkości mięsa
- gdy mięso jest miękkie wyjąć je i zmielić (ciepłe mieli się zdecydowanie łatwiej niż zimne)
- do wywaru wrzucić pokrojoną w centymetrowe plastry wątróbkę i gotować około 5 minut od momentu wrzenia
- wyciągnąć obgotowaną wątróbkę z garnka
- resztę wywaru gotować do odparowania połowy (do jednej trzeciej) objętości ilości wody
- wyjąć warzywa
- zmielić warzywa z wątróbką dwa razy
- w misce wymieszać zmielone mięso z wątróbką i warzywami, wbić jaja i doprawić całość pieprzem i solą – dokładnie wymieszać
- wysmarować formy tłuszczem i obsypać bułką tartą
- wyłożyć mięsną masę do tak przygotowanych form i posypać obficie bułką tartą
- piec około 1 godziny w temperaturze 200 stopni C (im krócej pieczemy tym pasztet będzie bardziej wilgotny)

***
- do pasztetu można dodać pieprz ziarnisty zamiast mielonego
- można dodać np. marchewkę, czosnek lub majeranek
- wątróbkę można zamiast gotować usmażyć na szybko, bez soli i dodać do pasztetu

pasztet przed upieczeniem:

Moje ulubione danie z przedszkola, kanapka z pasztetem. :)))
.

piątek, 27 września 2013

zupa z porów i ziemniaków

.

     Zupy o tej porze roku nabierają wymiaru mistycznego. Są ucztą dla ciała i ducha. :)
     Gdy ostatnio kupowałam warzywa z tzw. budki. Sympatyczna Pani sprzedawczyni na szybko podała mi przepis na zupę z porów, nazwała ją "zupą biedą", bo jest bardzo tania, a pożywna i smaczna.
Bieda, czy nie, u nas zniknęła błyskawicznie. :)))


ZUPA Z PORÓW I ZIEMNIAKÓW

mięso lub kości (porcja tzw. zupowa wg uznania 40-60 dag)
2 duże pory (tylko te białe części)
3-4 cebule
6-8 średnich ziemniaków
1 łyżka oliwy lub masła
sól, pieprz
starty ser, natka pietruszki lub kolendry, sok z 1/2 cytryny (opcjonalnie)

- ugotować wywar mięsny
- obrać ziemniaki, pokroić w kostkę i gotować około 10-15 minut na wywarze
- cebulę pokroić w kostkę chwile podsmażyć na oliwie
- dodać pokrojone w półplasterki pory i smażyć z cebulą do zeszklenia, lekko posolić pod koniec smażenia
- usmażone pory z cebulą dodać do zupy i gotować z ziemniakami do miękkości warzyw
- na koniec doprawić solą i pieprzem (można dodać sok z cytryny)
- na talerzu każdą porcję posypać startym serem i natką :)

***
W przepisie jeszcze prostszym, zupę gotuje się bezmięsną.
To jedno z tych dań, które smakują jeszcze lepiej na drugi dzień.
Do zupy można dorzucić podsmażoną kiełbasę, warzywa itp., ale taka prosta wersja jest naprawdę pyszna.
.

niedziela, 22 września 2013

żucie (ssanie) oleju - oil pulling

.

Żucie (ssanie) oleju.
Oil pulling

     Przyznam, że usłyszałam o tej metodzie usuwania toksyn z organizmu niedawno, od Babci Hani. Na podwórku można dowiedzieć się wielu cennych rzeczy, wystarczy słuchać. :)
     Babcia Hania, pani o niesamowitej energii, 66-letnia kobieta z warkoczem do polowy pleców i mnóstwem ciekawych historyjek, opowiedziała mi ostatnio o metodzie oczyszczania organizmu z toksyn prof. Michała Tombaka* . A ja tylko patrząc na nią, postanowiłam spróbować. :)
Najpierw jednak trochę poszperałam i poczytałam w internecie. I zebrałam kilka informacji:

1.
     Ssanie oleju, to metoda oczyszczania organizmu z toksyn, której twórcą jest prof. Michał Tombak.* Do płukania jamy ustnej  wystarczy każdy rodzaj oleju tłoczonego na zimno, jednak najlepsze właściwości wykazuje olej słonecznikowy, arachidowy lub oliwa z oliwek. Podobno taka kuracja pomaga w leczeniu m.in. anemii, miażdżycy, egzemy, obrzęków, chorób przewodu pokarmowego czy reumatyzmu.

*edycja: o tej metodzie pisała również dr J. Górnicka, dr F. Karach przedstawił ją podczas obradowania Związku Onkologów i Bakteriologów chyba około lat 70-tych, a metoda jest znana od tysięcy lat...

     Każdy z nas narażony jest na różne choroby i dolegliwości. Uzależnione jest to głównie od stanu układu odpornościowego, którego prawidłowe działanie jest zaburzone przez mikroorganizmy czy też nieprawidłową, szkodliwą dietę. Według prof. Tombaka wszystkie negatywne czynniki sprowadzają się do jednego – nasz organizm zaczyna gromadzić toksyny przy jednoczesnym zbyt powolnym ich wydalaniu. Dlatego powinniśmy wiedzieć, że oczyszczanie organizmu jest niezwykle istotne i zapobiega chorobom, niwelując ich przyczyny. Jednocześnie dzięki temu nasz organizm odzyskuje swoją odporność i na nowo z łatwością rozprawia się zarówno z drobnymi jak i poważniejszymi schorzeniami.

     Płukanie ust olejem jest wskazane w leczeniu anemii, miażdżycy, zapalenia żył i innych chorób układu krwionośnego, a także egzemy, obrzęków, chorób przewodu pokarmowego (w tym wzdęć, zaparć, biegunek czy wrzodów), reumatyzmu, alergii, migreny, bólu głowy oraz wielu nowotworów. Niezwykle ważna jest więc higiena jamy ustnej, gdzie znajduje się wiele rodzajów bakterii (głównie gronkowców i paciorkowców), wirusów, pierwotniaków oraz grzybów z rodzaju Candida. Jama ustna bywa najczęściej pierwotnym źródłem zakażenia narządów wewnętrznych, a ssanie oleju pomaga w zapobieganiu i leczeniu wszelkich chorób.
(link)

2.

(link)

3.

Jak ssać olej ?

 - rano na czczo jeszcze przed umyciem zębów (lub wieczorem, 3 godziny po jedzeniu, tuż przed spaniem)
1 łyżkę oleju słonecznikowego (lepiej niepełną) - należy przyjąć nie więcej niż 1 stołową łyżkę oleju (15 ml)
ssać lekko, bez wysiłku, w przedniej części jamy ustnej przez 15-30 minut
nie połykać!
wypluć do muszli klozetowej (nie do umywalki!)
przepłukać usta wodą (spotkałam się również z płukaniem wodą z solą lub z sodą oczyszczoną)
umyć zęby :)


Jaki olej?

- do płukania wystarczy każdy rodzaj oleju tłoczonego na zimno, jednak najlepsze właściwości wykazuje słonecznikowy, arachidowy lub oliwa z oliwek
- spotkałam się również z olejem kokosowym i lnianym


Co się dzieje z olejem?

- na początku olej trochę zgęstnieje, potem zrobi się płynny i biały
- po upływie czasu, który przeznaczyliśmy na ssanie olej należy wypluć,najlepiej do muszli klozetowej i zaraz go spłukać, i nie wolno tego oleju połknąć! bo zawiera wyssane z organizmu zarazki chorobowe
- oleju nie można połykać, ponieważ zawiera toksyny i mikroorganizmy wchłonięte w czasie płukania. To zniweczy efekty kuracji. Następnie trzeba umyć zęby i dokładnie wypłukać wodą. Ważne jest także czyszczenie języka, na którym zbiera się osad oraz wydzieliny błon śluzowych. Tę czynność można wykonać za pomocą szczoteczki do zębów lub przy użyciu łyżeczki do herbaty.


Jak długo stosować tą kurację?

- sanie oleju można stosować dowolnie długo od 1-6 miesięcy, a profilaktycznie około 2 tygodni (powtarzać co kilka miesięcy)


4.
Co z tego będę miała?

     Po jakimś czasie, niedługim, odczujecie przypływ energii, spokoju, będzie wam się lepiej spało, poprawi się pamięć, wzmocnią włosy i paznokcie. Cera stanie się gładka. Olej oczyszcza organizm od wewnątrz. Olej można ssać raz dziennie.
Jak twierdzi twórca terapii, już po upływie 2 tygodni ustępują ostre stany chorobowe, a w ciągu kilku miesięcy – przewlekłe. W przypadku poważnych schorzeń w pierwszych tygodniach stosowania oczyszczania mogą wystąpić różnego rodzaju „niedomagania”  jak osłabienie, ospałość, przeziębienie czy też nasilenie objawów choroby.
(link jak wyżej)

5.
I dodatkowe pytanie - Czy ta metoda może mi zaszkodzić?

...?


***
     Postanowiłam zrobić eksperyment na "żywym" organizmie, czyli na sobie. :) 
I sprawdzić jak działa metoda detoksykacji olejem. I spróbuję to opisać...

Dzień Pierwszy: Zaczęłam od dzisiaj, czwartek rano 19.09.2013.
- Poranne 15 minut żucia oleju słonecznikowego, zabarwiło go na biało! Wypłukałam buzię wodą i ta woda również była po pierwszym płukaniu mleczno-biała. Umyłam zęby i zjadłam śniadanie, wypiłam kawę i poczułam "kluchę" w gardle (wiem, że to niezbyt apetyczne), którą udało się wypluć (też miała kolor mleczno-biały). Nie wiem czy ta "klucha" to normalny symptom.
Przez cały dzień miałam wrażenie, że ślina mi się pieni (!). Mój mąż stwierdził, że wychodzi ze mnie wścieklizna...

Dzień Trzeci: sobotni poranek 21.09.2013.
- Złapałam gdzieś niewielki katar. Niefajnie się żuje olej z lekko zatkanym nosem, ale się daje. :)

Dzień Czwarty: niedzielny poranek, poimprezowy ;) 22.09.2013.
- Hm, jestem zdziwiona, że zwykłe płukanie ust olejem niweluje wszelkie niefajne uczucia w buzi i tzw. "trampka". Jestem pod wrażeniem...

Dzień Piąty: poniedziałek, po niefajnej nocy 23.09.2013.
- W nocy budził mnie kilka razy potworny ból gardła, nie wiem czy ma to jakikolwiek związek z żuciem oleju, czy po prostu załapałam jakąś infekcję. Po porannym "zabiegu olejowym" gardło nieco odpuściło, co bardzo mnie cieszy.
- W zasadzie od samego początku kuracji mam wrażenie, że w gardle gromadzi mi się coś w rodzaju "kluchy", ale w ciągu dnia to uczucie mija, przedtem czegoś takiego nie miałam.

Dzień Siódmy: środa, 25.09.2013.
- Po południu miałam takie zawroty głowy, że na 3 godziny musiałam się położyć, bo nie byłam w stanie utrzymać równowagi. :( Do tego, miałam dziwne uczucie w okolicach czoła i nasady nosa, nawet nie ból, tylko jakby ucisk. I porządny katar. Wciąż nie wiem, czy to tymczasowe skutki uboczne żucia oleju, czy po prostu jakaś paskudna infekcja. Nie pisałabym o tym, gdyby nie to, że po nocy mi przeszło.

Dzień Ósmy: czwartek, 26.09.2013.
- Zniknął mi katar, jak ręką odjął. Nadal mam lekki ból gardła i czasem kaszlnę, ale po katarze słuch zaginął, a nie trwał nawet przysłowiowych siedmiu dni (tylko pięć ;). 
Dodam tylko, że nie biorę żadnych lekarstw na to przeziębienie.

*edit: późnym wieczorem katar wrócił :(, tyle, że umiejscowił się bliżej zatok, krótka radość z pełnego oddechu trwała tylko (lub aż?) cały dzień...

Dzień Dziewiąty: piątek, 27.09.2013.
- Wczoraj wieczorem zjadłam sporą porcję czosnku, trochę z łakomstwa (!), trochę w celach leczniczych, a trochę w celach eksperymentalnych. W jednym z filmików na YT Mayathebee2626 opowiada, że nawet jak naje się czosnku wieczorem, to na drugi dzień znika jego przykry zapach po płukaniu ust olejem. Postanowiłam to sprawdzić.
I muszę przyznać jej rację, po porannym ssaniu oleju, zapach czosnkowy znika, przynajmniej takie mam odczucie na tyle na ile pozwala mi to ocenić lekki katar i tolerancja własnych zapachów. :)

Dzień Osiemnasty: niedziela, 06.10.2013.
- Najkrótsza, profilaktyczna kuracja olejem miała trwać dwa tygodnie. Dziś mijają dwa tygodnie i cztery dni odkąd zaczęłam żuć olej i chyba czas na krótkie podsumowanie:

1. Po pierwsze, nie zauważyłam u siebie szczególnie spektakularnego wybielenia zębów, owszem muszę przyznać, że się bardziej błyszczą i świecą, w końcu są naoliwione ;) być może na bardziej zauważalne efekty trzeba jeszcze poczekać?
2. Po drugie, uczucie świeżości w ustach jest niesamowite. Mam wrażenie, że nie ma porannego przysłowiowego "trampka", a uciążliwe czasami skutki uboczne wieczornych posiłków z czosnkiem i cebulą też już odeszły w zapomnienie. Ogólnie czuję poprawę higieny w buzi. Duży plus.
3. Odkąd żuję olej mam wrażenie, że oddycha mi się lżej, ale czy to autosugestia, czy wynik kuracji, trudno mi to osądzić, bo w międzyczasie byłam przeziębiona, więc odetkany nos daje mi powód do szczerej radości. :)
4. Co do usuwania toksyn i leczniczych skutków ssania oleju, to jak na razie, niczego takiego nie odczuwam, na to być może też jest za wcześnie? Nie wiem.
5. A, i na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie. Wydaje mi się, że ostatnio mam więcej energii, bardzie mi się "chce" i mam więcej siły. :) I tu również mam wątpliwości, czy związane jest to z olejem, czy z tym, że po lecie mam jeszcze naładowane pozytywnie akumulatory.

     Postanowiłam dalej ssać olej. Jestem ciekawa, czy po dłuższym czasie coś jeszcze się poprawi, zmieni. Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do porannego rytuału - a myślałam, że wstawanie parę minut wcześniej będzie dla mnie problematyczne ;)


cdn. ;)

Piątek, 20.02.2015 r.
Po bardzo długim czasie postanowiłam uzupełnić informacje o ssaniu oleju i podzielić się kolejnymi spostrzeżeniami. Natchnęła mnie do tego notka znaleziona na blogu Agnieszki Maciąg
Będzie krótko i na temat. :)

- Wytrwałam od września 2013 r. do lipca 2014 r. - zrobiłam sobie wakacyjną przerwę, trochę z powodu wyjazdów, trochę z lenistwa, a trochę dlatego, że czułam się na tyle dobrze, że postanowiłam przerwać "kurację". :) 
1. Miałam mnóstwo energii przez całą zimę. 
2. Moje zęby naprawdę lekko się wybieliły.
3. I praktycznie zimą ani wiosną nie chorowałam.
4. Lato 2014 (intensywne i ciepłe) mignęło bez żadnych "gardłowych" problemów.

- Jesienią 2014 r. po pierwszej infekcji, którą przywlekła moja córka ze szkoły (z totalnym bólem gardła, głowy, katarem i resztą atrakcji) wróciłam do porannego rytuału ssania oleju i robię to do dziś.
- Kilka razy walczyłam z infekcjami gardła, ale nie przechodziłam ich zbyt ciężko. Przynajmniej, nie tak jak bywało to dwa, trzy lata wcześniej...
- Przez całą zimę nie miałam kataru, ani zatkanych zatok!
- Ból głowy to taka rzadkość, że ostatnio jak po nieprzespanej nocy rozbolała mnie głowa, to myślałam, że to koniec świata. ;)))
- Nadal mam poranne wrażenie przypływu dodatkowej energii. I takiego uczucia, hm, jakby wyostrzenia zmysłów, takiej rześkiej pobudki. :)

cdn. ;)

wtorek, 27 sierpnia 2013

omlet grzybek

.

     Szybkie śniadanie, smaczne i treściwe lub pyszna kolacja... Omlet grzybek.
Moje dzieci (ze mną na czele ;) uwielbiają słodkie omlety. Z różnymi wymyślnymi dodatkami lub po prostu posypane cukrem pudrem. :)


OMLET GRZYBEK

2 jajka
2 łyżki mąki
szczypta soli i cukru do smaku (można cukier pominąć)
masło do smażenia
dodatki wg uznania i upodobań - cukier puder, nutella, dżem, bita śmietana, owoce...

- białka ubić na pianę (nie sztywną, by się nie "łamała")
- dodać żółtka, szczyptę soli i ewentualnie cukier - dokładnie wymieszać
- po łyżce dodawać mąkę ciągle mieszając
- na patelni rozgrzać masło, wylać ciasto i usmażyć z dwóch stron na rumiano (często przykrywam omlety na patelni pokrywką, wydaje mi się, że wtedy lepiej rosną).
- posypać cukrem pudrem lub "okrasić" innymi ulubionymi dodatkami :)

***
     U nas robi się jednorazowo ilości tzw. hurtowe, czyli omlety z 7 do 10 jaj. Sama zjadam od razu dwa takie omleciki... :)))
     Najważniejsze, żeby pamiętać, że na jedno jajko należy dodać jedną łyżkę mąki, a jeśli ciasto jest zbyt gęste (powinno mieć konsystencję gęstej śmietany) można dodać odrobinę mleka.


.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

sałatka z sera i ananasa, i kukurydzy :)

.

     Bez zbędnych wstępów.
Jedna z moich ulubionych sałatek do mięsa - mięsa dobrze doprawionego, takiego z grilla, z piekarnika, z patelni...szybka, smaczna i sycąca.
Przepis od Asi. Jak dla mnie idealna sałatka na letnie podjadanie i imprezowanie. Łagodna, ale godna polecenia. :)
Jeśli chodzi o przyprawy, to u mnie ich generalnie nie ma, ale można dodać pieprz, paprykę i kto co tam lubi.

SAŁATKA Z SERA I ANANASA
(od Asi)

30 dag żółtego sera
1 puszka ananasów (plus sok)
1 puszka kukurydzy
2-4 łyżek majonezu
sól i pieprz do smaku

Wszystkie składniki pokroić w kostkę. Dodać majonez i 2-4 łyżki soku z ananasa. Wymieszać. Wstawić na pół godziny do lodówki.
.
Related Posts with Thumbnails