.
.
niedziela, 25 grudnia 2011
wtorek, 6 grudnia 2011
zupa z dyni z kluseczkami
.
Gdy pierwszy raz zrobiłam zupę z dyni, przyznam, że od razu trafiła ona bardzo wysoko w moim prywatnym zupowym rankingu. Jest pyszna i pożywna. I co najważniejsze nie wymaga wiele pracy. :)))
ZUPA Z DYNI Z KLUSECZKAMI
lane kluski:
1 jajko
2 łyżki mąki pszennej
wszystko dokładnie wymieszać na gładką masę, odrobinkę posolić
***
Pestki dyni suszę i zjadamy je jako przekąskę.
Zmiksowaną dynię, której nie użyję - zamrażam.
.
Gdy pierwszy raz zrobiłam zupę z dyni, przyznam, że od razu trafiła ona bardzo wysoko w moim prywatnym zupowym rankingu. Jest pyszna i pożywna. I co najważniejsze nie wymaga wiele pracy. :)))
ZUPA Z DYNI Z KLUSECZKAMI
½ litra mleka
kawałek dyni (1/4 średniej dyni wystarcza mi na dwa razy)
kawałek dyni (1/4 średniej dyni wystarcza mi na dwa razy)
1 łyżeczka masła (opcjonalnie)
sól, cukier
sól, cukier
lane kluski:
1 jajko
2 łyżki mąki pszennej
wszystko dokładnie wymieszać na gładką masę, odrobinkę posolić
- z dyni wykroić miąższ (odkroić skórkę i ze środka wyjąć pestki, odkroić „frędzle”)
- pokroić w kostkę, zalać wodą (wody tylko tyle, aby dynia była ledwie przykryta), posolić szczyptą soli
- gdy po ok. 10 minutach dynia będzie miękka, odlać wodę i dynię zmiksować lub utłuc na papkę tłuczkiem do ziemniaków (lub dukaczką)
- mleko zagotować z łyżką masła i na wrzące lać z kubeczka kluski, lekko zamieszać, chwilę pogotować
- dodać dyniową papkę wg uznania (4-6 łyżek masy), zagotować
- można posłodzić do smaku lub posolić, w zależności czy mamy ochotę na zupę na słodko lub słono :)
***
Pestki dyni suszę i zjadamy je jako przekąskę.
Zmiksowaną dynię, której nie użyję - zamrażam.
.
wtorek, 15 listopada 2011
bułeczki maślane z krupczatką
Mam mieszane uczucia, gdy widzę na bułeczkach ze sklepu datę ważności z której wynika, że będą jeszcze dobre do jedzenia przez dwa tygodnie...i do tego cały szereg literek E na opakowaniu też nie budzi mojego zaufania...
Dlatego upiekłam ostatnio dwie blaszki małych bułeczek dla dzieci, które miałam zamiar częściowo zamrozić. Bułki zniknęły trochę zbyt szybko i nie było czego mrozić...
A, dzieci stwierdziły, że te są lepsze od sklepowych. :)
5 dag świeżych drożdży
50 dag mąki pszennej tortowej
ok. 5-10 dag mąki krupczatki
3 małe jajka albo dwa duże
6 dag masła
1/4 litra mleka
6 łyżek cukru lub 4 płaskie do bułek mało słodkich
szczypta soli
jajo do smarowania
mak
Są bardzo dobre jeszcze ciepłe i zachowują świeżość następnego dnia. Najlepiej smakują z masłem i dżemem. Bardzo dobre są też z masłem i żółtym serem, ale wtedy trzeba pamiętać, żeby nie dodawać do nich więcej niż 3-4 łyżki cukru.
***
Bułki mają różne dziwne kształty, bo pomagały mi w pieczeniu Małe Rączki Córeczki. :)
Następnym razem chyba użyję połowę drożdży, bo bułeczki rosły jak szalone. :)))
A, dzieci stwierdziły, że te są lepsze od sklepowych. :)
BUŁECZKI MAŚLANE
(przepis umieszczony przez Wkn wyszperałam na Wielkim Żarciu)
- drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, zalać ciepłym mlekiem (ale nie gorącym! wysoka temperatura zabija drożdże) i wymieszać z ok. 6-8 łyżkami mąki. Rozczyn przykryć czystą ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
- rozpuścić masło na małym ogniu.
- rozpuścić masło na małym ogniu.
- do rozczynu dodać mąkę, sól, resztę cukru, wbić jajka i dokładnie wymieszać.
- dosypać tyle mąki krupczatki, żeby ciasto było bardzo miękkie, ale nie kleiło się prawie do rąk.
- wlać rozpuszczony, przestudzony tłuszcz i wyrobić.
- kulę ciasta należy pozostawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość,
- kulę ciasta należy pozostawić pod przykryciem, aż podwoi swoją objętość,
- zagnieść ją lekko i odcinać kawałki ciasta równej wielkości, formując z nich okrągłe maślane bułeczki.
- następnie ułożyć na natłuszczonym papierze do pieczenia, posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać makiem.
- zostawić do podrośnięcia.
- piec 15-20 minut w 200 stopniach, aż bułeczki będą rumiane.
Są bardzo dobre jeszcze ciepłe i zachowują świeżość następnego dnia. Najlepiej smakują z masłem i dżemem. Bardzo dobre są też z masłem i żółtym serem, ale wtedy trzeba pamiętać, żeby nie dodawać do nich więcej niż 3-4 łyżki cukru.
***
Bułki mają różne dziwne kształty, bo pomagały mi w pieczeniu Małe Rączki Córeczki. :)
Następnym razem chyba użyję połowę drożdży, bo bułeczki rosły jak szalone. :)))
wtorek, 8 listopada 2011
owsianka
Nie zapominam o śniadaniu! To brzmi jak hasło reklamowe. :)
Kiedyś zdarzało mi się lekceważyć ten, w sumie, podstawowy posiłek... Ale dzięki tzw. porządnemu śniadaniu naprawdę lepiej się funkcjonuje przez cały dzień.
Lepiej się też wstaje z myślą, że zje się coś smacznego. Dlatego może warto pomyśleć, żeby śniadanie nie było nudne i nijakie. Wystarczy, żeby od czasu do czasu zmienić nawyki i zamiast kanapki - zjeść owsiankę, na przykład...co też uczyniłam ze smakiem :)))
OWSIANKA (najprostsza)
Kiedyś zdarzało mi się lekceważyć ten, w sumie, podstawowy posiłek... Ale dzięki tzw. porządnemu śniadaniu naprawdę lepiej się funkcjonuje przez cały dzień.
Lepiej się też wstaje z myślą, że zje się coś smacznego. Dlatego może warto pomyśleć, żeby śniadanie nie było nudne i nijakie. Wystarczy, żeby od czasu do czasu zmienić nawyki i zamiast kanapki - zjeść owsiankę, na przykład...co też uczyniłam ze smakiem :)))
OWSIANKA (najprostsza)
2 łyżki płatków owsianych (np. górskich)
1 szkl. wody
1 szkl. mleka
pół łyżeczki masła
sól
ew. cukier, owoce, sok
- 2 łyżki płatków wymieszać z 1 szkl. lekko osolonej wody i gotować około 7-8 minut, często mieszając
- następnie dodać 1 szkl. mleka uprzednio przegotowanego z połową łyżeczki masła (częściej po prostu dodaję zimne mleko, trochę masła i chwilę całość gotuję)
- w miarę upodobań można posłodzić, dodać sok, suszone lub świeże owoce....itp.
***
Kiedyś owsianka nie była w ogóle dla mnie atrakcyjna, żeby nie powiedzieć wprost, że nie przepadałam za nią jako dziecko. Ale jak widać wszystko się zmienia. Upodobania kulinarne również.
Hm, jak zacznę jeść namiętnie landrynki, to będzie oznaczać, że się ewidentnie starzeję...;)
Na szczęście moje dzieci lubią owsiankę.
środa, 2 listopada 2011
makaron z sosem pomidorowym (prosty)
Kolejny szybki obiad, kolejne makaronowe obżarstwo. :) Przepis Jamiego Olivera jest prosty i smaczny. Robię też często podobny sos pomidorowy z dodatkiem przecieru, ale z pomidorami z puszki jest lżejszy i delikatniejszy. Pycha.
MAKARON Z SOSEM POMIDOROWYM (PROSTY)
(wg przepisu Jamiego Olivera)
2 cebule
3-4 ząbki czosnku
2-3 łyżki oliwy (oleju)
1 opakowanie makaronu
1 puszka pomidorów
tarty ser mozzarella lub parmezan (ok. 150 g)
sól, pieprz, cukier, przyprawy (np. oregano, bazylia)
- ugotować makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu na półtwardo (nie hartować)
- cebulę drobno pokroić i usmażyć na oleju
- pod koniec smażenia cebuli dodać pokrojony czosnek, chwilę podsmażyć
- dodać pomidory z puszki, doprawić
- całość dusić na małym ogniu przez kilka minut (5-8 minut)
- makaron dodać do sosu, całość pomieszać i przegrzać
- ser można dodać do całości w garnku lub posypać makaron serem na talerzu każdemu osobno
MAKARON Z SOSEM POMIDOROWYM (PROSTY)
(wg przepisu Jamiego Olivera)
2 cebule
3-4 ząbki czosnku
2-3 łyżki oliwy (oleju)
1 opakowanie makaronu
1 puszka pomidorów
tarty ser mozzarella lub parmezan (ok. 150 g)
sól, pieprz, cukier, przyprawy (np. oregano, bazylia)
- ugotować makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu na półtwardo (nie hartować)
- cebulę drobno pokroić i usmażyć na oleju
- pod koniec smażenia cebuli dodać pokrojony czosnek, chwilę podsmażyć
- dodać pomidory z puszki, doprawić
- całość dusić na małym ogniu przez kilka minut (5-8 minut)
- makaron dodać do sosu, całość pomieszać i przegrzać
- ser można dodać do całości w garnku lub posypać makaron serem na talerzu każdemu osobno
niedziela, 30 października 2011
naleśniki z płatkami owsianymi
Mężczyźni mają talent do gotowania, nawet Ci nastoletni. :) Mój Syn i jego kolega postanowili zrobić nam w sobotę niespodziankę i przygotować coś do jedzenia...całkiem sami! Przyznam, że miałam niejakie obawy :)))
Na szczęście kuchnia ocalała, nie było pożaru, ani strat materialnych, wręcz przeciwnie, chłopaki uwijali się całkiem sprawnie i usmażyli całą stertę przepysznych naleśników.
NALEŚNIKI Z PŁATKAMI OWSIANYMI
przepis od Babci kolegi mojego syna ;)
3 szkl. mąki pszennej 650
½ szkl. mąki żytniej pełnoziarnistej
½ szkl. płatków owsianych
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
300 ml wody (około)
300 ml mleka (około)
6 jaj (można dać 4-8)
tłuszcz do smażenia np. Planta, smalec, olej, słonina...
- mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia
- dodać jajka, wodę i mleko oraz płatki owsiane, posolić
- wszystko mieszać mikserem
- ciasto powinno mieć konsystencję "trochę gęstszą od mleka"
- gotowe ciasto odstawić na ½ godziny do lodówki
- smażyć cieniutkie naleśniki na niewielkiej ilości tłuszczu
- można podawać je na słodko lub z dowolnym nadzieniem np. mięsnym lub warzywnym
***
Bez dwóch zdań, naleśniki były naprawdę pyszne. A dzięki płatkom owsianym i mące pełnoziarnistej miały trochę inny smak niż zwykłe, proste naleśniki i były bardziej sycące.
Muszę chyba namówić chłopaków na wprowadzenie cosobotniej tradycji wspólnego gotowania. :)))
sobota, 22 października 2011
bułki śniadaniowe - zwykłe
Lubię ten rodzaj pieczywa. Prosty smak do którego wystarczy trochę masła i śniadanie gotowe. Najlepsze są oczywiście świeżutkie, lekko ciepłe. :) Robiłam je już kilka razy i wciąż robię, bo się nie nudzą, ale trzeba uważać, bo mają tendencję do puszenia się i szybkiego wyrastania.
*Od razu się przyznam, że nie pamiętam skąd mam ten przepis, wpisałam go sobie do zeszytu i nie pamiętam z jakiej stronki go wzięłam. Jak znajdę źródło to dopiszę. :)
BUŁKI ŚNIADANIOWE - zwykłe
10 dag drożdży
5 szklanek mąki pszennej (u mnie 4 szkl. maki pszennej 650 i 1 szkl. mąki pszennej pełnoziarnistej)
3 łyżki oliwy (bądź oleju)
1-2 łyżki cukru
2 łyżeczki soli
1 białko
1 i 1/2 szklanki ciepłej wody
- drożdże nastawiam do wyrośnięcia (z łyżeczką cukru, 2 łyżkami mąki i szklanką wody)
- po wyrośnięciu drożdży łączę je z mąką i resztą składników
- białko oddzielam od żółtka i dodaję do ciasta, natomiast żółtko zostawiam do smarowania bułek
- wyrabiam ciasto, odstawiam na co najmniej 10-15 minut i formujemy bułki, które znowu odstawiam do wyrośnięcia
- tuż przed włożeniem do pieca smaruję bułki żółtkiem rozbełtanym z odrobiną wody
- piekę około 15-20 minut w 230°C
***
żółtko z wodą - to genialne smarowidło - i przykleja do bułek mak, sezam, otręby itp. naprawdę się trzymają po upieczeniu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





